|
0 |
1 |
2 |
3 |
4 |
5 |
6 |
7 |
9 |
A |
B |
C |
D |
E |
F |
G |
H |
I |
J |
K |
L |
M |
N |
O |
P |
Q |
R |
S |
T |
U |
V |
W |
X |
Y |
Z |
Formula 1 Grand Prix 2
Zaczynamy
Nawet mistrzom kierownicy, dla których zwycięstwo w GP1 to pestka, nie radzę zaczynać startów w "dwójce" od najwyższego poziomu trudności. Po prostu, szkoda marnować czas na wykopywanie się z pobocza.
Proponuję natomiast włączyć opcję Amator i zacząć swoje pierwsze treningi na torze w Monte Carlo. Jeżeli kogoś obraża start z takiego poziomu, może zacząć od wyższego, ale wówczas droga do zwycięstwa w GP2 na pewno się wydłuży.
Dlaczego Monte Carlo?
Tor ten jest prawie na całej długości ogrodzony bandami. Jeżeli włączymy dodatkowo opcję uniemożliwiającą rozbicie bolidu każdy, nawet największy błąd przy wejściu w zakręt skończy się najwyżej uderzeniem w bandę i możemy dalej kontynuować jazdę, by w końcu dojechać do linii mety. Na stoper lepiej nie patrzeć. Najważniejsze, że cały ten czas spędzamy na jeżdżeniu, a nie na zaczynaniu co chwilę gry od początku.
Jeżeli potrafimy już bez problemów przejechać pętlę i uzyskujemy czasy gorsze o najwyżej dwie, trzy sekundy od czasów naszych rywali, możemy wreszcie wystartować w GP. Nie znaczy to, że już wiemy wszystko. Tego, czego nie nauczyliśmy się w Monte Carlo, nauczymy się na treningach przed poszczególnymi wyścigami.
Treningi i setup
Pierwszym torem w GP2 jest brazylijski Interlagos. Nie jest on może tak atrakcyjny jak Monte Carlo, za to pojeździmy sobie trochę szybciej. Niestety - równie szybko zorientujemy się, że choć mamy dobre (w naszym mniemaniu) przejazdy, komputerowi przeciwnicy uzyskują o wiele lepsze wyniki.
Chyba najwyższy czas zajrzeć do setupu. Bez odpowiedniego przygotowania bolidu do startu na tym torze niewiele zwojujemy.
I co my tu możemy zmajstrować?
Znacznie więcej niż w GP1. Poza możliwością regulacji spoilerów, hamulców i biegów mamy do dyspozycji cztery zestawy opon, już bez podziału na miękkie, twarde czy deszczowe. Wprowadzono też opcje pozwalające na regulację całego zawieszenia bolidu.
Na pierwszym poziomie zaawansowania możemy zmieniać ustawienia resorów, amortyzatorów, stabilizatorów poprzecznych, a także podnosić lub opuszczać zawieszenie.
Przy drugim poziomie zaawansowania możemy spróbować wyregulować ograniczniki uderzeniowe i cztery rodzaje amortyzatorów. Regulacje wszystkich wspomnianych podzespołów można przeprowadzać dla każdego koła oddzielnie.
Przypuszczam, że powoli staje się jasne, po co fachowcom ze stajni samochodów wyścigowych tyle komputerów. My, aby sprawdzić efekt na przykład dodania jednego ogranicznika uderzeniowego na jednym kole czy też parze kół, będziemy musieli przejechać kilka okrążeń.
Na dodatek regulacja któregokolwiek elementu zawieszenia często pociąga za sobą konieczność dokonania zmian w ustawieniu innego. Oczywiście, po każdej przeróbce robimy kilka okrążeń toru. I tak w kółko, aż znajdziemy tak zwany złoty środek.
Według mnie, do zwycięstwa w GP wystarczy odpowiednio ustawić trzy podzespoły: spoilery, hamulce i biegi. Ewentualnie resory, a co za tym idzie: amortyzatory, stabilizatory poprzeczne, odbojniki uderzeniowe, wysokość zawieszenia... NIE! Chyba nie warto tego rozgrzebywać. Wróćmy lepiej do praktyki na Interlagos.
Sposób na lepsze czasy
Nietrudno zauważyć, że brazylijski tor nie jest zbyt kręty. Połowa toru to proste lub łuki, które możemy przejechać z maksymalną prędkością. Poza tym są chyba cztery zakręty, gdzie trzeba bardzo zwolnić. Pozostaje niewielka część, która może utrudnić przystosowanie bolidu do specyfiki toru.
Jak już wspomniałem, dużą część toru można przejechać z maksymalną prędkością. Nasz bolid osiąga około 312 km/h i na tym koniec, choć konfiguracja toru pozwala na rozpędzenie się do większej prędkości.
Biegi
Musimy wydłużyć szósty bieg, a co za tym idzie, dopasować też pozostałe biegi, aby zmiany były równomierne i płynne. Po takiej regulacji nasz bolid straci odrobinę przyspieszenia. Będzie jednak mógł rozpędzić się do większej szybkości, jeżeli mu to jeszcze trochę ułatwimy.
Spoilery
Zwiększają przyczepność pojazdu. Ich skuteczność wzrasta wraz z prędkością, niestety, równie skutecznie hamują nasz pojazd i to właśnie tam, gdzie jeździ się najszybciej, czyli na prostych.
Musimy opuścić trochę tylny spoiler. Zmniejszymy wówczas opór aerodynamiczny. Wraz z wydłużonymi przełożeniami pozwoli nam to osiągnąć na najdłuższej prostej nawet 321 km/h. Przedni spoiler nie powoduje tak dużych oporów powietrza jak tylny, jednak trochę opuszczony również odrobinę pomoże w osiągnięciu większej prędkości.
Opuszczenie spoilerów pogarsza przyczepność bolidu. Nie ma to tak wielkiego znaczenia na prostych i na ciasnych zakrętach, gdzie przy małych prędkościach skuteczność ich działania jest i tak niewielka. Problemy zaczną się dopiero na pozostałej części toru, gdzie zakręty pokonujemy z większą prędkością. Jest to niewielka część toru, ale jakoś musimy ją przecież przejechać.
Jedyny sposób to opuszczanie tylnego spoilera małymi skokami i sprawdzanie na torze, czy jesteśmy w stanie osiągnąć na najdłuższej prostej około 320 km/h i pokonać szybko, lecz bezpiecznie tych kilka zakrętów wymagających dobrej przyczepności.
Żeby udało się przejechać bezpiecznie pętlę, trzeba też zadbać o pewien bardzo ważny, a nie wiem czy nie najważniejszy, podzespół naszego pojazdu.
Hamulce
Nasze regulacje na pewno doprowadziły do wzrostu prędkości, ale to dopiero połowa sukcesu - trzeba jeszcze tę naszą rakietę jakoś zatrzymywać.
W momencie opuszczenia tylnego spoilera zmniejszył się docisk tylnej osi. Teraz koła łatwiej będą wpadały w poślizg, a będą w tym pomagały hamulce, obecnie z łatwością mogące zablokować koła.
Zablokowanie tylnych kół na zakręcie skończy się na pewno wspaniałym piruetem. WIEM, WIEM... Oczywiście, hamuje się przed zakrętem, a nie na zakręcie, ale nie da się całkowicie uniknąć hamowania na łukach, szczególnie gdy jeździmy w grupie.
Należy zatem ciężar hamowania przesunąć w większym stopniu na koła przednie. Nie za dużo jednak - jeżeli dla odmiany doprowadzimy do blokowania się kół przednich, nie będziemy mogli wykonać żadnego skrętu, a droga hamowania znacznie się wydłuży. Niestety, zrównoważyć hamulce możemy tylko metodą prób i błędów, a to zajmuje bardzo dużo czasu.
Gdy w końcu ustawimy spoilery, hamulce i biegi (zakładam, że jeździmy już doskonale), zdobycie dobrego miejsca na starcie nie powinno nastręczać większych trudności, a i pole position będzie na pewno w naszym zasięgu.
Tym, którzy mają nieograniczony czas i cierpliwość postaram się pokrótce wyjaśnić, co można osiągnąć, korzystając z pozostałych opcji car setupu.
Nasz bolid rozwija już odpowiednią prędkość, jednak kosztem przyczepności. Musimy spróbować choć w części odzyskać utraconą przyczepność, a co za tym idzie, skuteczność hamowania.
Resory
Można trochę poprawić przyczepność bolidu, zmiękczając resory. Jeżeli zmiękczymy resory tylnej osi, to oprócz ww. korzyści zyskamy lepsze przyspieszenie (szczególnie przy wyjściu z zakrętu). Po zmiękczeniu resorów osi przedniej wzrośnie przyczepność, zmniejszy się jednak czułość układu kierowniczego, a także POGORSZY przyspieszenie bolidu (również przy wyjściu z zakrętu).
Główną wadą miękkich resorów na obydwu osiach jest to, że bolid ze względu na zwiększone kołysanie będzie częściej uderzał podwoziem o nierówności toru. Chyba nie muszę tłumaczyć, jak prowadzi się wtedy pojazd.
Podwozie jest zabezpieczone tak zwaną deską, która, mimo że wykonana z bardzo twardych materiałów, w końcu może ulec starciu, o czym poinformuje nas kontrolka.
Uderzenie niczym nie osłoniętym silnikiem o nierówności toru oznacza koniec jazdy - podczas wyścigu mechaniczne uszkodzenia silnika są nie do usunięcia.
Stabilizatory
Tarcie krawędziami deski możemy odrobinę zmniejszyć, usztywniając stabilizatory poprzeczne. Działają one jednak tylko na zakrętach, natomiast największe zniszczenia całej powierzchni deski powstają przy dużych prędkościach, a więc na prostych.
Co by tu jeszcze wykombinować? Może podnieść całe zawieszenie? Lepiej się jednak najpierw zastanowić, po co ktoś je tak bardzo obniżył.
Minimalizacja prześwitu między podwoziem bolidu a powierzchnią toru jest najlepszym sposobem na zwiększenie przyczepności. Tym bardziej, że regulowanie wysokości podwozia nie ma wpływu na opór aerodynamiczny, więc w przeciwieństwie do spoilerów nie zmniejsza prędkości maksymalnej bolidu. Z tego powodu jest tak bardzo wydajne.
To nieprzyjemne kołysanie, z którym obecnie walczymy, powstało w wyniku zmiękczenia resorów, a resory zmiękczyliśmy, aby zwiększyć przyczepność. Jeżeli teraz podniesiemy zawieszenie, ponownie pogorszy się przyczepność. I tak wracamy do punktu wyjścia. Jak widać, nie tędy droga.
W ten sposób wykorzystaliśmy wszystkie opcje poziomu pierwszego. Musimy zatem szukać ratunku, korzystając z opcji dostępnych na drugim poziomie zaawansowania.
Tutaj możemy regulować ograniczniki uderzeniowe i amortyzatory. Te podzespoły zawieszenia z pewnością pozwolą nam odrobinę zlikwidować kołysanie bolidu.
Ograniczniki
Stosuje się je do ograniczania skoku zawieszenia w dół - nie pozwalają na opuszczenie się podwozia poniżej ustalonego poziomu. Zabezpieczymy w ten sposób przed ścieraniem deskę chroniącą podwozie, ograniczy się jednak skok resorów. Zmniejszy się zakres ich pracy, a tym samym częściowo korzyści płynące z ich zmiękczenia, szczególnie na wyboistych torach. Poza tym, dodając ograniczniki podnosimy podwozie i tym samym tracimy przyczepność.
Wobec tego konieczna będzie ponowna regulacja wysokości podwozia. I tak w kółko dodajemy ograniczniki i odejmujemy, podnosimy podwozie i opuszczamy, aż znajdziemy zadowalający nas kompromis.
Amortyzatory
Regulacja amortyzatorów jest równie ciekawa. Mamy do dyspozycji cztery ich rodzaje.
Uderzeniowe, rozpraszające siłę uderzenia, dla dużej prędkości. Następnie uderzeniowe dla małej prędkości. Kolejne to amortyzatory odskoku, również dzielone na amortyzujące siłę odskoku przy dużej i małej szybkości.
Amortyzatory uderzeniowe niewiele przydadzą się w naszych poszukiwaniach możliwości zlikwidowania kołysania bolidu. Działają w ten sposób, że przyjmują na siebie i rozpraszają część energii działającej na resory, czyli regulują gwałtowność, z jaką resory zostaną ugięte po uderzeniu o nierówność toru. Jeżeli je zmiękczymy, uzyskamy podobny rezultat jak przy zmiękczaniu resorów.
Natomiast zbyt duże utwardzenie spowoduje, że bolid nie będzie miękko pracował na resorach, tylko podskakiwał, ponieważ praca resorów zostanie całkowicie zdominowana przez ww. amortyzatory.
Amortyzatory odskoku są naszą ostatnią szansą. Tak jak amortyzatory uderzeniowe, przyjmują one i rozpraszają część energii - nie tej ściskającej resor, ale powstałej w wyniku jego ściśnięcia, próbującej ten resor rozprężyć.
Tymi amortyzatorami możemy kontrolować gwałtowność rozprężenia. Utwardzając je, można częściowo zlikwidować kołysanie podłużne i poprzeczne, które nas obecnie gnębi. Nie można oczywiście przesadzić z usztywnieniem, bo stracimy większość korzyści płynących ze zmiękczenia resorów.
Muszę na koniec dodać, że w ogóle utwardzanie któregokolwiek podzespołu resorującego, np. amortyzatorów czy stabilizatorów, zawsze powoduje większe zużycie opon. Nie ma to znaczenia przy czasówce, należy jednak o tym pamiętać przy ustalaniu liczby zjazdów do boksu w czasie wyścigu.
Jak widać, wszystko jest tu ze sobą ściśle powiązane i nie można zmienić nic w bolidzie, jeżeli nie sprawdzimy wcześniej, jaki to będzie miało wpływ na pozostałe podzespoły naszego pojazdu.
Na start!
I to już koniec naszych regulacji. Aby ułatwić odrobinę pierwsze starty, podam ustawienia spoilerów, hamulców i biegów. Korzystając z podanych poniżej ustawień, udawało mi się osiągać czasy wystarczające do zdobycia pierwszego pola startowego.
Muszę jednak zaznaczyć, że każdy kierowca ma inną technikę jazdy i nie zawsze będzie w stanie dopasować się do bolidu, przygotowanego przez kogo innego (szczególnie dotyczy to ustawienia spoilerów). Jedni wolą mieć jak najlepszą przyczepność, by nadrabiać ułamki sekund na zakrętach i nie przejmują się minimalną utratą szybkości na prostych.
Dla innych najważniejsze to wycisnąć maksimum szybkości na prostych, a zakręty jakoś się przejedzie (oczywiście, trzeba mieć wtedy doskonałą technikę jazdy).
Są i tacy, co szukają różnych rozwiązań i do takich właśnie chyba mogę się zaliczyć, choć czasami ściąga mnie w kierunku "szybkościowców".
Tor Spoilery Hamulce Biegi przedni tylny przednie tylne 1 2 3 4 5 6 Brazil 14 4 38000 62000 30 38 44 51 57 63 Pacific 15 7 38000 62000 25 32 39 47 54 60 San Marino 14 6 39000 61000 26 35 42 50 57 62 Monaco 20 14 39850 60150 18 25 31 40 47 55 Spain 14 11 39750 60250 30 37 42 49 55 60* Canada 14 10 40500 59500 24 32 39 47 53 59 France 17 11 39850 60150 24 30 37 43 51 59 Great Britain 14 4 39750 60250 25 32 39 45 53 66 Germany 6 1 42500 57500 33 39 45 53 59 66 Hungary 20 13 39750 60250 28 34 40 46 51 55 Belgium 14 6 39850 60150 28 36 41 48 55 62 Italy 14 1 41000 59000 29 38 45 52 59 66 Portugal 16 10 40500 59500 24 30 38 45 52 59 Europe 20 12 39375 60625 23 29 37 42 50 58 Japan 20 10 39500 60500 21 28 36 43 51 59 Australia 20 12 41500 58500 22 29 37 44 52 59
* w tym przypadku warto też zmienić wysokość zawieszenia (Ride Height Front: 30, Rear: 54)
Jeśli nasz bolid jest już gotowy do startu, trzeba jeszcze tylko zapamiętać dokładnie tor. Niewątpliwie po takiej ilości jazd próbnych znamy go doskonale. Trzeba jednak wiedzieć, z jaką prędkością i na którym biegu należy wjechać w konkretny zakręt, by pokonać go bezpiecznie i maksymalnie szybko. Ma to decydujące znaczenie.
Jeżeli zaniedbamy dopracowanie tego elementu podczas treningu (practice), to nie będziemy mieli drugiej szansy. Na czasówce będą nam przeszkadzali inni zawodnicy, a w czasie wyścigu to już chyba lekka przesada i zbyt duże ryzyko. Jedno za szybkie wejście w zakręt i po zawodach.
Czasówka
Nareszcie walka, co prawda z czasem, ale zawsze jakieś emocje. Cóż można doradzić?
Najlepiej nie bawić się długo, tylko od razu wycisnąć z bolidu, co się da. Na początku czasówki tor jest prawie pusty i nie ma problemu ze zrobieniem kilku okrążeń bez towarzystwa. Po pewnym czasie robi się bardzo tłoczno, a wtedy o dobry wynik będzie o wiele trudniej. Wystarczy jedno więcej hamowanie za jakimś maruderem i trzeba zaczynać okrążenie od początku.
W GP1 poradzilibyśmy sobie łatwo z przeciwnikami, jeżdżąc na skróty, jednak w GP2 nie radzę próbować. Po takim wyczynie na czasówce czy też w wyścigu zobaczymy w rogu ekranu czarną flagę i przez kilka karnych sekund nasz pojazd będzie jechał jak furmanka pod górę, a my nie będziemy mogli nic na to poradzić.
Jeżeli nie uda się osiągnąć dobrego wyniku na pierwszej czasówce, zawsze jest do dyspozycji jeszcze druga. Wiadomo jednak, że to już ostatni gwizdek i musimy pojechać dobrze. Niestety, z reguły tak jest, że jak coś musimy, to zazwyczaj nie wychodzi, bo zaczynamy jeździć zbyt nerwowo.
Jeśli nie zdobędziemy pozycji w pierwszej dziesiątce, to o zwycięstwo będzie bardzo trudno. Trzeba kilka razy wyprzedzać, a każdy taki manewr związany jest z dużym ryzykiem. Kto choć trochę jeździł samochodem wie, do czego jest zdolny kierowca, którego ktoś chce wyprzedzić takim samym pojazdem. Przecież to jawna zniewaga!
Oczywiście, kierowcy w GP2 są znacznie bardziej kulturalni, ale na pewno nie będą zjeżdżali nam z drogi. Poza tym, w środku stawki zawsze łatwiej o stłuczki, a to zazwyczaj kończy się w boksie.
Wyścig
Interlagos...
Jeszcze tylko należy ustalić, ile razy w czasie wyścigu będziemy zjeżdżali do boksu, by zmienić opony i zatankować paliwo. Jak już się zdecydujemy, możemy ruszać.
Start i pokonanie pierwszych trzech zakrętów to chyba najbardziej niebezpieczny moment. Nie wiadomo czemu, nagle wszyscy chcą poprawić swoją pozycję, tak jakby to był koniec, a nie początek wyścigu. Jeżeli jedziemy z przodu, to jeszcze nic strasznego, jednak, gdy jesteśmy w środku stawki, trzeba mieć oczy naokoło głowy.
Po odparciu ataków szaleńców i wyprzedzeniu tych, którzy zaspali na starcie, trzeba ustawić się odpowiednio do pokonania pierwszego zakrętu.
Jeżeli damy się zepchnąć na prawą stronę, będziemy musieli pokonywać zakręt od zewnętrznej, a wtedy bardzo łatwo możemy zostać wypchnięci na pobocze. Trzymając się wewnętrznej będziemy bezpieczni. Potem w prawo przy wyjeździe z boksu i szeroki łuk w lewo, gdzie, jadąc po wewnętrznej, mamy doskonałą pozycję przy wyjściu na prostą.
Jeżeli udało się bez szwanku pokonać te pierwsze metry wyścigu, to już nieźle. W tym momencie stawka zawodników na pewno się ustawiła i zrobiło się trochę spokojniej.
Komputerowi zawodnicy w GP2 są na pewno trudniejsi do pokonania niż w jedynce. Nie jest to spowodowane jakimś wielkim wzrostem ich inteligencji. Nadal nie wykonują żadnych efektownych manewrów ani ciekawych ataków czy blokowań. Oni po prostu są niesamowicie szybcy.
Nie można sobie pozwolić na najdrobniejszy błąd. Jeżeli wejdziemy w zakręt ciasno, lecz za wolno, ktoś spróbuje wyprzedzić nas po zewnętrznej. Za szerokie wejście to też strata ułamków sekund i ktoś szybszy wciśnie się od środka.
Jeśli jedziemy na czele, to trzeba trzymać się tego, czego nauczyliśmy się na treningu i pilnować optymalnego toru jazdy. Jeżeli w grupie - powinniśmy starać się powoli przebijać do przodu wykorzystując błędy rywali, ale nie szarżować. Cały wyścig ma 71 okrążeń i wszystko może się jeszcze zdarzyć. Będą zjazdy do boksów, drobne wypadki itp. Na ryzykowne posunięcia przyjdzie czas, gdy zabraknie innych możliwości.
Poza tym trzeba strzec się jak ognia nawet najmniejszych stłuczek. Stracić spoiler jest bardzo łatwo, a jeżeli zjedziemy do boksu choćby jeden raz więcej od przeciwników, to najczęściej o pierwszym miejscu możemy już zapomnieć.
W GP1 nawet po dwóch, trzech wypadnięciach z toru można było odrobić stracony czas bardzo dobrą jazdą. W GP2 nie radzę na to liczyć. Aby doścignąć kogokolwiek, trzeba się zdrowo napocić, a co dopiero po wypadnięciu z toru?
Nie tylko szybka jazda jest niebezpieczna. Zbyt wczesne ostre hamowanie przed zakrętem może skończyć się tym, że jadący za nami zaskoczony zawodnik rozwali nam tylny spoiler lub urwie koło.
Tak naprawdę jedynym sposobem na zwycięstwo jest dobra pozycja startowa i precyzyjna jazda wypracowanym na treningach schematem. Chociaż i tak zawsze jest niebezpiecznie. No cóż... taka jest właśnie Grand Prix 2.
Podsumowanie
Gra jest naprawdę bardzo trudna. Nawet gracze specjalizujący się w symulacjach samochodowych będą potrzebowali sporo czasu, by dotrzeć do zwycięskiego końca.
Trochę zbyt skomplikowany setup może na początku zniechęcać. Zawsze jednak lepiej mieć dużo możliwości, a korzystać tylko z trzech, niż mieć trzy i narzekać, że coś by się jeszcze przydało.
Pomimo wysokich wymagań sprzętowych, GP2 jest obecnie najlepszym symulatorem wyścigów Formuły 1. Dlatego też każdy, kto przetrwa pierwsze zniechęcenie spowodowane skalą trudności, z czasem na pewno stanie się jej wielbicielem.
Wszystkim fanom tej bardzo dobrej gry mogę już tylko życzyć szerokiej drogi.
|
Stare Gry do ściągnięcia!
Wejdź >>> |
 |